Czy można umorzyć długi przed sprzedażą nieruchomości obciążonej kredytem hipotecznym?

Sprzedaż mieszkania z hipoteką nie jest rzadkością. Rynek wtórny w Polsce zna setki takich transakcji co tydzień, a banki nauczyły się z nimi pracować. Pytanie o umorzenie długu pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy suma zobowiązań przewyższa realną wartość nieruchomości albo gdy dłużnik traci płynność i nie widzi sposobu na domknięcie rozliczenia. Poniżej porządkuję, co w praktyce oznacza umorzenie, kiedy banki w ogóle o nim rozmawiają, jakie są alternatywy oraz jak sprzedać zadłużone mieszkanie bez potknięć i kosztownych skrótów.

Co naprawdę znaczy „umorzenie” w kredycie hipotecznym

W bankowym żargonie umorzenie to rezygnacja wierzyciela z dochodzenia całości lub części długu. W przypadku kredytu hipotecznego w grę wchodzi zwykle umorzenie części odsetek, odsetek karnych, kosztów windykacji, ewentualnie części kapitału. Tyle teoria. W praktyce banki bardzo niechętnie rezygnują z kapitału, bo mają zabezpieczenie w postaci hipoteki oraz dość dobrze opisany proces egzekucji. Do stołu siadają dopiero, gdy widzą, że alternatywa przyniesie im mniej.

Tu działa proste równanie: jeśli szybka ugoda i sprzedaż nieruchomości przyniosą wyższy zwrot niż wielomiesięczna windykacja z ryzykiem kosztów i spadku wartości, jest pole do negocjacji. Widziałem przypadki, w których bank odpuścił 10 do 30 procent narosłych odsetek i kosztów, pod warunkiem, że pojawił się konkretny kupujący, zadatek i harmonogram spłaty. Umorzenie kapitału bywa możliwe, ale zwykle wtedy, gdy mieszkanie jest warte wyraźnie mniej od salda kredytu, a dłużnik nie rokuje poprawy. To wyjątki, nie norma.

Warto też odróżnić trzy pojęcia, które często się mylą:

  • restrukturyzacja, czyli zmiana warunków spłaty, na przykład wydłużenie okresu, karencja, czasowe obniżenie raty,
  • ugoda, czyli porozumienie dotyczące jednorazowego rozliczenia, często przy okazji sprzedaży,
  • umorzenie, czyli formalne zrzeczenie się przez wierzyciela części roszczenia.

W realnym świecie te ścieżki łączą się ze sobą. Dłużnik może dostać restrukturyzację, żeby złapać oddech i przygotować sprzedaż, a na koniec ugodę w sprawie reszty.

Dlaczego banki tak rzadko umarzają dług przed sprzedażą

Hipoteka daje bankowi silną pozycję. Nawet jeśli kredytobiorca nie płaci, bank ma listę narzędzi: wypowiedzenie umowy, BTE już nie funkcjonuje, ale pozostaje pozew, nakaz zapłaty, klauzula wykonalności i komornik, a na końcu licytacja z KW. Licytacje rzadko są optymalne cenowo, ale przy dobrej koniunkturze wciąż dają zwrot bliski wartości rynkowej minus koszty. Z punktu widzenia banku to przeciwwaga dla prośby o umorzenie.

Są jednak okoliczności, w których twarda egzekucja nie ma sensu:

  • nieruchomość jest trudna w sprzedaży albo wymaga nakładów, których wierzyciel nie sfinansuje,
  • koszty i czas dochodzenia roszczeń po stronie banku będą wysokie, na przykład z powodu sporów o klauzule, postępowań dot. kredytów frankowych, wniosków o upadłość konsumencką,
  • dłużnik ma niewiele majątku poza nieruchomością, a jego dochody są niestabilne, co ogranicza perspektywę na zaspokojenie reszty długu po licytacji.

Gdy widać ryzyko, że dług po sprzedaży i tak pozostanie częściowo niespłacony, sens ma rozmowa o częściowym umorzeniu w zamian za sprawną sprzedaż i zamknięcie sprawy.

Jak sprzedać zadłużone mieszkanie? Proces, który zmniejsza napięcia

Tu liczy się kolejność, dokumenty i komunikacja. Bałagan generuje podejrzenia u kupującego, a niepewność banku wydłuża sprawę. Dobry rytm wygląda tak: najpierw porządek w papierach, potem strategia cenowa, na końcu negocjacje z bankiem.

W pierwszym kroku należy ustalić, jakie dokładnie są zobowiązania wobec banku. Saldo kapitału, odsetki bieżące, ewentualne odsetki karne, prowizje za wcześniejszą spłatę. O te dane wnioskujemy o zaświadczenie. Bank sporządzi je w kilka dni do dwóch tygodni, zwykle odpłatnie, kwota to kilkadziesiąt, czasem ponad sto złotych. W tym samym piśmie warto poprosić o promesę zwolnienia hipoteki po spłacie określonej kwoty oraz numer rachunku technicznego do spłaty.

Drugi krok to wycena realnej wartości mieszkania. Tu przydaje się operat szacunkowy albo przynajmniej porządna analiza porównawcza. Nie opierajmy się na ogłoszeniach, które wiszą od miesięcy. Dla kupującego liczy się cena transakcyjna, a dla banku tempo zamknięcia. Czasem lepiej zejść o 3 do 5 procent, ale zyskać pewność finansowania po stronie nabywcy.

Trzeci krok to umowa przedwstępna z odpowiednimi zapisami. Jeżeli nieruchomość jest obciążona, kupujący musi mieć gwarancję, że jego pieniądze trafią najpierw do banku. Stosuje się rachunek powierniczy lub wydzielony harmonogram płatności: część na rachunek banku w kwocie niezbędnej do zwolnienia hipoteki, reszta do sprzedającego. W umowie wpisuje się też termin na uzyskanie zgody banku i wystawienie listu mazalnego.

Czwarty krok to komunikacja z bankiem, już z konkretem w ręku. Banki inaczej rozmawiają, gdy pokazujemy podpisaną rezerwację, zadatek i harmonogram aktu notarialnego. Wtedy można negocjować umorzenie odsetek za opóźnienia albo opłat windykacyjnych, bo instytucja widzi finisz i zyskuje pewność wpływu.

Piąty krok to techniczne domknięcie: akt notarialny, przelewy zgodnie z promesą, a po wpływie środków bank wydaje list mazalny. Ten dokument składamy w sądzie wieczystoksięgowym, aby wykreślić hipotekę z księgi.

Kiedy realne jest umorzenie części długu

Z perspektywy doświadczeń z kancelarii i pośredników nieruchomości szanse rosną w kilku sytuacjach:

  • mieszkanie jest warte wyraźnie mniej niż saldo kredytu, na przykład spadek rynku, wysoka marża, kredyt walutowy z dawnych lat, zaniedbany lokal w bloku bez windy,
  • kredyt jest po wypowiedzeniu, naliczane są odsetki karne, ale dłużnik przedstawia wiarygodnego kupującego, który sfinansuje transakcję w ciągu 6 do 8 tygodni,
  • istnieją inne zadłużenia, które i tak zmniejszą ściągalność po licytacji, a bank nie ma interesu w przeciąganiu,
  • dłużnik jest na etapie przygotowania do upadłości konsumenckiej, co zmienia rachunek zysków i strat po stronie wierzyciela.

W tych scenariuszach banki rzadko tną kapitał, ale dość często rezygnują z części odsetek ustawowych za opóźnienie i opłat windykacyjnych. Zdarzają się ugody typu: pełna spłata kapitału plus odsetki umowne do dnia X, a reszta kosztów umorzona. Dla dłużnika to może być różnica kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Co przygotować do rozmów z bankiem

Instytucje nie lubią ogólników. Kiedy prosimy o umorzenie, dobrze jest przedstawić twarde punkty: projekt umowy przedwstępnej, potwierdzenie środków u kupującego lub promesę kredytową, operat lub analizę cenową, harmonogram aktu, a także krótką notę wyjaśniającą sytuację finansową. Nie trzeba wylewać całej biografii na papier, wystarczy rzeczowe uzasadnienie, dlaczego ugoda daje bankowi szybciej i więcej niż alternatywy.

Przy kredytach frankowych dochodzi jeszcze ryzyko prawne. Część banków woli zamknąć ekspozycję, by nie mnożyć sporów o nieważność umowy. To okno do negocjacji, ale też obszar, w którym warto skonsultować strategię z prawnikiem, bo podpisane ugody często zawierają zrzeczenie się roszczeń.

A co z innymi wierzycielami i zajęciami komorniczymi

Nieruchomość może mieć więcej obciążeń niż tylko hipoteka bankowa. Zaległości wobec wspólnoty mieszkaniowej, gminy, urzędu skarbowego, ZUS, a nawet wpisy ostrzeżeń o toczących się postępowaniach potrafią zablokować transakcję. Kolejność zaspokajania roszczeń ustala prawo i wpisy w księdze. Jeśli hipoteka banku jest pierwsza, to on dyktuje warunki wypłaty z ceny sprzedaży. Pozostali wierzyciele muszą liczyć się z resztą, o ile coś zostanie.

W praktyce, przy kilku obciążeniach, najlepiej zorganizować rozliczenie poprzez notariusza i rachunek powierniczy, tak aby każda złotówka trafiła dokładnie tam, gdzie powinna. Czasem trzeba rozmawiać nie tylko z bankiem, ale i z komornikiem oraz administracją budynku, aby uzyskać zgody na wykreślenia. Nie brakuje sytuacji, w których drobna zaległość wobec wspólnoty, rzędu kilku tysięcy złotych, potrafi opóźnić wykreślenie ostrzeżenia w dziale III KW o miesiąc lub dwa.

Sprzedaż poniżej salda kredytu i dług po sprzedaży

Kluczowy punkt, który wielu zaskakuje: sprzedaż mieszkania nie „zeruje” długu, jeśli uzyskana cena nie pokrywa całości zobowiązania. Hipoteka zabezpiecza kwotę wobec nieruchomości, ale nadwyżkową część bank może egzekwować z innych składników majątku lub wynagrodzenia. To właśnie przestrzeń, w której zabiegamy o umorzenie. Składamy wniosek o rozłożenie reszty na raty albo o rezygnację z dochodzenia pozostałej części w ramach ugody. Tu liczy się wiarygodny obraz dochodów i kosztów życia oraz argument, że dalsza egzekucja nie przyniesie lepszego efektu.

Zdarza się, że bank zgadza się na tzw. dług bez regresu, czyli zamknięcie sprawy w całości, jeśli cena sprzedaży w całości trafi do banku. To rozwiązanie z repertuaru rynków anglosaskich, w Polsce rzadkie, ale możliwe przy starej, trudnej ekspozycji i braku perspektyw na odzysk. Bardziej typowa jest ugoda na pozostałą kwotę w ratach z częściowym umorzeniem odsetek.

Rola notariusza i bezpieczeństwo kupującego

Kupujący, który widzi dług w księdze wieczystej, pyta, jak nie wpaść w kłopoty. Zaufanie buduje się mechaniką rozliczeń. Przelew na bank, promesa zwolnienia hipoteki, zapis w akcie o sposobie rozliczenia i oświadczenie wierzyciela o wydaniu listu mazalnego po otrzymaniu określonej kwoty. Notariusz pilnuje, aby pieniądze popłynęły zgodnie z harmonogramem, a sąd wieczystoksięgowy wykreślił wpis po dostarczeniu dokumentów. Jeżeli w umowie jest kilka wierzytelności, rozbija się płatność na kilka rachunków. W trudniejszych transakcjach korzysta się z depozytu notarialnego.

Z punktu widzenia sprzedającego ważne jest, aby nie podpisywać umów, które uzależniają jego odpowiedzialność od elementów poza jego kontrolą, na przykład decyzji kredytowej kupującego. Tu przydają się zabezpieczenia w postaci terminów i zwrotu zadatku, jeśli wina leży po stronie nabywcy.

Kiedy warto rozważyć upadłość konsumencką

Jeśli suma zobowiązań znacząco przekracza wartość majątku i perspektywę dochodową, sprzedaż nieruchomości może być tylko pierwszym krokiem. Upadłość konsumencka bywa racjonalnym wyborem, ale nie jest magiczną gumką. Sąd ocenia przyczyny niewypłacalności, a syndyk przez pewien czas będzie zarządzał majątkiem. Co istotne, sprzedaż mieszkania przed ogłoszeniem upadłości, jeśli zrobiona po cenie rynkowej i z przeznaczeniem na spłatę wierzycieli, zwykle nie rodzi zastrzeżeń. Natomiast „ratowanie” majątku poprzez darowizny rodzinie przed upadłością kończy się skargą pauliańską i cofnięciem czynności.

W tle jest też czynnik ludzki. Upadłość daje psychiczny reset, ale wymaga dyscypliny i skrupulatności. Zanim wejdziemy w tę ścieżkę, warto porozmawiać z doradcą restrukturyzacyjnym i policzyć scenariusze: ile odzyska bank przy licytacji, ile można ściągnąć z wynagrodzenia, jak długi będzie plan spłaty.

Jak negocjować z bankiem, aby zwiększyć szansę na umorzenie

Najlepiej działa konkret i tempo. W kierowanej do banku propozycji powinien się znaleźć zwięzły opis transakcji, kwoty, daty i załączniki. Bank musi zobaczyć, że alternatywa dla zgody na umorzenie jest mniej korzystna.

Dobrze działa też gotowość do częściowej spłaty z góry. Jeśli dłużnik jest w stanie zapłacić z własnych środków choćby kilka tysięcy złotych na poczet kosztów i odsetek, poprawia to wiarygodność. W jednej z transakcji, którą prowadziłem, sprzedający uiścił 5 tysięcy złotych „na dzień dobry”, a resztę rozliczyliśmy przy akcie. Bank, widząc chęć współpracy, umorzył odsetki karne naliczone przez trzy miesiące zwłoki.

Najtrudniejsze są rozmowy, gdy kredyt jest świeżo wypowiedziany i toczy się sprawa sądowa. Tu bank często gra według procedur. Da się jednak uzyskać zawieszenie czynności w zamian za realny plan sprzedaży. Trzeba mieć gotowe daty, nie puste deklaracje.

Różnice między rodzajami kredytów i umów

Hipoteka hipotecie nierówna. Inaczej rozmawia się przy kredycie z dopłatą, inaczej przy kredycie frankowym, a jeszcze inaczej przy refinansowaniu po konsolidacji. Umowy z ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego lub dodatkowymi zabezpieczeniami osobistymi wprowadzają kolejne wątki. Na przykład przy poręczeniach bank rzadziej umarza, bo może iść do poręczyciela. Przy kredytach z programów rządowych konieczne bywa rozliczenie dopłat.

Kolejny niuans to wpisy w księdze. Zdarzają się dodatkowe hipoteki przymusowe, na przykład skarbówki, które mają swoją kolejność zaspokojenia. Przy takich wpisach negocjacje prowadzi się równolegle, a harmonogram wypłat trzeba zsynchronizować. Notariusze lubią klarowne promesy od wszystkich wierzycieli, bo inaczej ryzykują niekompletne wykreślenia.

Czy można sprzedać szybciej poprzez cesję lub sprzedaż udziałów

W rzadkich sytuacjach możliwa jest cesja wierzytelności albo przejęcie długu przez kupującego, ale to wymaga zgody banku i nowej oceny zdolności. Instytucje robią to niechętnie, bo mają gotowy, sprawdzony proces: spłata i wykreślenie. Szybsze bywają transakcje gotówkowe, w których kupujący płaci pełną kwotę na bank i na sprzedającego jednocześnie. Gdy kupujący finansuje się kredytem, czas wydłuża się o decyzję kredytową i uruchomienie.

Sprzedaż udziałów w nieruchomości obciążonej hipoteką nadaje się na seminarium dla ryzykantów. Bank nie zwolni hipoteki z połowy mieszkania, a kupujący udział dostaje wspólnotę majątkową z bankiem. Tego nie polecam nikomu poza wyspecjalizowanymi inwestorami, którzy potrafią domknąć resztę układanki i ponoszą świadome ryzyko.

Podatek, koszty i rachunek ekonomiczny

Umorzenie długu rodzi konsekwencje podatkowe. Co do zasady umorzona kwota może być potraktowana jako przychód, a podatnik dostanie PIT od wierzyciela. W praktyce bywa różnie, zależnie od rodzaju wierzyciela i szczegółów ugody. Warto skonsultować formularze i interpretacje, by nie zakończyć transakcji niespodzianką po kilku miesiącach.

Koszty transakcyjne to nie tylko taksa notarialna i opłaty sądowe. Dochodzą zaświadczenia bankowe, ewentualny operat, prowizja pośrednika, podatek od czynności cywilnoprawnych po stronie kupującego, opłaty za wykreślenie hipoteki. Sumarycznie mówimy o kilku do kilkunastu tysięcy złotych, zależnie od wartości mieszkania. W planie finansowym trzeba to uwzględnić na starcie, aby nie brakło środków na domknięcie.

Jak sprzedać zadłużone mieszkanie? Sprawdzony schemat działania

Poniżej skrócony plan, który działa w większości przypadków i porządkuje komunikację z wszystkimi stronami:

  • zamów w banku zaświadczenie o saldzie i promesę zwolnienia hipoteki, jednocześnie sprawdź księgę wieczystą i inne obciążenia,
  • przygotuj rzetelną wycenę i strategię cenową, w tym margines na negocjacje,
  • znajdź kupującego i podpisz umowę przedwstępną z harmonogramem płatności na bank i na Ciebie,
  • złóż do banku wniosek o ugodę i ewentualne umorzenie odsetek lub kosztów, załącz umowę i dowody finansowania,
  • dopilnuj techniki: akt, przelewy, list mazalny, wniosek o wykreślenie hipoteki, rozliczenie reszty zobowiązań.

To lista, do której wracałem wielokrotnie przy transakcjach z hipoteką. Z jednej strony banalna, z drugiej, jeśli trzymać się jej kolejności, oszczędza nerwy kupującego i zaufanie banku.

Błędy, które najczęściej psują negocjacje o umorzenie

Pierwszy to prośby bez konkretów. Pismo „proszę o umorzenie, bo nie mam z czego spłacać” trafia do segregatora z odpowiedzią szablonową. Bank reaguje na scenariusze, nie na emocje. Drugi błąd to przeciąganie terminu aktu. Jeżeli kupujący ma pieniądze, ale spotkanie u notariusza przesuwamy trzeci raz, trudno oczekiwać ustępstw. Trzeci błąd to ukrywanie innych długów. Wierzyciel i tak je zauważy, a wtedy pogarsza się klimat rozmowy. Czwarty to zbyt optymistyczna cena na start, która blokuje sprzedaż przez miesiące, podczas gdy odsetki rosną. Piąty to brak porządku w dokumentach, na przykład nieaktualne zaświadczenia lub braki w KW.

Przykłady z życia: kiedy się udało, a kiedy nie

Młode małżeństwo z kredytem z 2012 roku, lokal na dużym osiedlu. Po nieudanym flipie i kilku miesiącach opóźnień bank wypowiedział umowę. W KW wisiały też zaległości wobec wspólnoty na 9 tysięcy złotych. Znaleźliśmy kupującego gotówkowego. Bank dostał wniosek o ugodę, załączyliśmy operat, umowę przedwstępną i potwierdzenie środków. Wierzyciel umorzył odsetki karne w wysokości około 14 tysięcy złotych i część kosztów, pod warunkiem aktu w 30 dni. Sprzedaż zamknęła sprawę, a resztę niewielkiej różnicy rozłożono na 12 rat.

Inny przypadek, kawalerka w kamienicy, kredyt z 2008 roku, saldo wyższe od ceny rynkowej o około 70 tysięcy. Sprzedający liczył na umorzenie kapitału. Bank, widząc brak innych zabezpieczeń i niestabilne dochody, zaproponował: pełna spłata ceny z transakcji, umorzenie wszystkich odsetek karnych i rozłożenie pozostałego kapitału na 60 rat. Sprzedający odmówił, czekał na „lepszą ofertę”. Po roku, już po licytacji komorniczej i kosztach, do zapłaty zostało więcej, a o umorzeniu kapitału nie było mowy. To dobry przykład, że czekanie na cud bywa kosztowne.

Perspektywa kupującego: ryzyko i okazje

Kupujący często pytają, czy kupno mieszkania z hipoteką to okazja. Czasem tak, szczególnie gdy sprzedający chce szybko zamknąć temat. Rabaty rzędu 3 do 7 procent są realne, choć wszystko zależy od lokalizacji i standardu. Najważniejsze jest bezpieczeństwo: weryfikacja KW, zaświadczenie o saldzie, jasny plan płatności, promesa banku. Jeśli sprzedający mówi, że „bank zaraz wystawi dokumenty”, a niczego nie ma na piśmie, lepiej wstrzymać się z zadatkiem.

Przy kredycie kupującego kalendarz bywa napięty. Bank finansujący zakup musi zaakceptować strukturę rozliczenia, a to czasem wymaga dodatkowego aneksu. Dobry doradca kredytowy potrafi to skoordynować, ale należy założyć tydzień zapasu.

Czy po sprzedaży warto zostawać w mieszkaniu jako najemca

To pomysł, który przychodzi do głowy, gdy sprzedający chce utrzymać adres, a kupujący traktuje lokal inwestycyjnie. Umowa najmu po akcie jest możliwa i bywa wygodna dla obu stron. Trzeba jednak zapisać w akcie, że wydanie nastąpi później i uzgodnić rynkowy czynsz. Bankom nie przeszkadza taki układ, o ile spłata długu i wykreślenie hipoteki nie są zagrożone. Z punktu widzenia sprzedającego to miękkie lądowanie i czas na ułożenie spraw.

Co jeśli bank mówi „nie”

Bywa, że mimo rzetelnego planu wierzyciel nie zgadza się na umorzenie. Wtedy pozostają trzy opcje: sprzedać mimo wszystko i rozliczyć resztę w ratach, poszukać kupującego gotówkowego, aby przyspieszyć harmonogram, albo porozmawiać z prawnikiem o strategii na wypadek egzekucji i ewentualnej upadłości. Nie każda porażka w negocjacjach znaczy przegraną finansowo. Czasem liczy się domknięcie transakcji, zanim koszty i odsetki urosną o kolejne kilka tysięcy.

Jeśli bank odmawia bez wskazania racjonalnych powodów, można poprosić o decyzję na piśmie i ścieżkę odwoławczą. W większych instytucjach działa komitet, który przegląda sprawy nietypowe. Odpowiednio ułożone pismo, z liczbami i terminami, ma większą szansę niż emocjonalny apel.

Odpowiedź na tytułowe pytanie

Tak, można doprowadzić do umorzenia części długu przed sprzedażą nieruchomości obciążonej hipoteką, ale dzieje się to w ściśle określonych okolicznościach i zwykle dotyczy odsetek oraz kosztów, rzadziej kapitału. Najważniejszy warunek to realna, dobrze przygotowana transakcja sprzedaży, która daje bankowi szybsze i pewniejsze zaspokojenie niż windykacja. Drugi warunek to przejrzystość: komplet dokumentów, promesa bankowa, jasny harmonogram płatności. Trzeci to właściwa strategia cenowa, bo przeciągane próby sprzedaży bez korekty ceny zjadają wszystkie potencjalne korzyści z umorzenia.

Jeśli priorytetem jest spokój finansowy, a nie wygranie każdego punktu negocjacyjnego, warto od początku zbudować plan, który minimalizuje punkty zapalne. Nawet gdy bank nie umorzy kapitału, często da się wygrać tyle, aby transakcja zamknęła temat i pozwoliła bez długów zacząć następny etap.

admin

Julia Strojna to błyskotliwa dziennikarka i analityczka spraw międzynarodowych, która z pasją i zaangażowaniem komentuje wydarzenia globalne z unikalnego, kobiecego punktu widzenia. Na swoim blogu Perspektywa Kobiety porusza kwestie polityczne, społeczne i kulturowe, nie bojąc się zadawać trudnych pytań i obalać stereotypów.

Absolwentka dziennikarstwa oraz studiów genderowych na Uniwersytecie Warszawskim i w Kopenhadze. Doświadczenie zawodowe zdobywała w międzynarodowych organizacjach pozarządowych oraz redakcjach zajmujących się prawami człowieka i równouprawnieniem. Jej teksty publikowane były w prestiżowych mediach europejskich, gdzie zawsze wyróżniały się trafnością obserwacji i głęboką analizą.

Na blogu Perspektywa Kobiety Julia skupia się m.in. na sytuacji kobiet w strefach konfliktów, roli kobiet w polityce, dostępie do edukacji oraz problemach społecznych związanych z dyskryminacją i wykluczeniem. Jej styl jest empatyczny, ale jednocześnie rzeczowy – potrafi łączyć osobiste historie z globalnym kontekstem i twardymi danymi.

Julia wierzy, że kobiecy głos w mediach to nie dodatek, ale konieczność – dlatego jej blog to nie tylko źródło wiedzy, ale także platforma wspierająca głosy kobiet z całego świata. Regularnie organizuje spotkania online, prowadzi podcasty i angażuje się w kampanie społeczne.

Poza dziennikarstwem pasjonuje się fotografią dokumentalną, wspinaczką górską i literaturą feministyczną. Jej motto brzmi: „Mów, kiedy inni milczą – szczególnie, jeśli jesteś kobietą”

Rekomendowane artykuły